MARK

MARK

6.5.2017 / godz. 9:54 / Dół

Byłem świadkiem strasznej awantury. Czułem się strasznie niezręcznie, byłem zakłopotany i bezsilny. Ciężko się wtrącać w osobiste sprawy dwóch osób, których łączy dziecko. Kasia pod wpływem złych emocji i kłótni z ojcem Różyczki, krzycząc w szale, że "nienawidzi wszystkich facetów" rozkazała mi: "i Ty też się wynoś"...!
Mam nową dziewczynę. Ma na imię Samotność. Wczorajszego dnia weszła bez zaproszenia do mojego mieszkania. Nie pytała, czy może, czy ja tego chce, czy się zgadzam... Po prostu rozepchała się po kątach i doszła do wniosku, że u mnie na jakiś czas zostanie.

5.5.2017 / godz. 10:02 / Dół

Czasem mam poważne podejrzenia, że ktoś nakleja mi ukradkiem na plecach kartkę z napisem: "dowalcie mi".

2.5.2017 / godz. 21:07 / Dół

5.4.2017 / godz. 0:00 / Dół

Czuję się winny, gdy odczuwam jakiekolwiek potrzeby. Często przepraszam, nawet gdy są to sprawy za które nie trzeba przepraszać. W moim domu zawsze ktoś był winny. Nie ojciec alkoholik, nie współuzależniona matka, nie ulubieniec Jonasz. Obwiniano mnie. Za wszystko, za sprawy, za które nie powinienem odpowiadać. Do dziś mi z tym źle.

4.4.2017 / godz. 8:30 / Dół

Ta myśl wraca już drugi raz. Oczywiście tego nie zrobię, bo się tym brzydzę, ale chciałbym się napić. Szybko i dużo, żeby zasnąć i obudzić się z bólem głowy. To bardzo fizyczne uczucie byłoby ukoronowaniem bólu duszy bo ta jak na złość nie chce boleć fizycznie. Ten ból siedzi gdzieś głęboko i rozkłada, mierzi i rozprasza, plącze się ze strachem i lękiem. To niesamowite, że żyjąc w XXI wieku jeszcze nikt nie wymyślił pigułki na ból duszy – magicznego leku, który można zażyć bez żadnych konsekwencji i skutków ubocznych.

18.3.2017 / godz. 20:56 / Dół

Lubię watę cukrową popijać Coca-colą.

17.3.2017 / godz. 5:00 / Dół

Wstałem. Mam doła. Maksymalny spadek nastroju. Źle mi. Siedzę w samochodzie 10 minut. Taki podły nastrój mam. 17.03.17, dobra data. Tyle drzew. Tak. Boże.
A może by tak się rozbić? To koniec. Koniec.

16.3.2017 / godz. 22:07 / Dół

Sinusoida uczuć i odczuć ciągle mną huśta, ciągle wywraca. Dół, góra, dół, góra... i to we wszystkim. Każda płaszczyzna mojego życia podporządkowana jest linii sinusoidy... Mam wrażenie, że pozostaję bez wpływu na to wszystko.

15.3.2017 / godz. 13:25 / Dół

Mam wrażenie, że jestem na jakimś ruchomym piasku nieszczęść. Im więcej ruchów wykonuje, tym bardziej ten piasek mnie wciąga i dusi.
Nie chce mi się już próbować, zaczynać od nowa i od nowa i od nowa. Serio.

28.2.2017 / godz. 11:39 / Dół

Bycie szczęśliwym, to bycie naiwnym. Te wszystkie szklanki do połowy pełne, ten uśmiech przyklejony do twarzy, ta beztroska, która się ze szczęściem kojarzy... Szczęśliwi są tylko głupcy, którzy nie znają prawdziwego życia, bo gdyby znali, to by się tak nie cieszyli ze wszystkiego.

22.2.2017 / godz. 18:56 / Dół

Obecnie moim ulubionym filmem, jest film pt. "Piąty wymiar" (Triangle). Lubię go z powodu ukazanej wyraźnie 'syzyfowej pracy' oraz nieodgadnionej, nieograniczonej głębi ludzkiego umysłu. Tak, to dlatego. Film
przeraża i poraża bezkresem ludzkiej bezsilności. Właśnie. Bardzo się z nim utożsamiam na obecnym etapie mojego życia... Świetnie pokazuje, że aby zakończyć niektóre rzeczy, sprawy - trzeba zabić siebie (co jest niemożliwe jeśli ma się choć jedną, jedyną osobę którą się choć trochę kocha). Ja mam. Oglądam i się dołuje. Dołuję się, widząc brak końca. Jak u mnie. Brak końca. Straszne.

22.2.2017 / godz. 18:36 / Dół

Mam ślad na lewym policzku. Czerwony pasek. Jak mocno trzeba dostać, żeby na tkance miękkiej naruszyć naczynia krwionośne? Super, dzięki tato! Będę świetnie wyglądał na zabawie karnawałowej (mam nadzieję, że zblednie trochę, jeszcze jest kilka dni). Żeby się bronić potrzebuję siły, ale nie tej fizycznej, tylko tej duchowej, wewnętrznej. Smutno mi. Bardzo.

16.2.2017 / godz. 10:43 / Dół

Nie. Proszę, nie... Nie. Tylko nie to.
Teraz już mi się wszystko posypało. Jeszcze trochę, a zacznę pić jak mój ojciec. On nie ma żadnych problemów. Szybko analizując, bez samochodu będę spędzał 16 godzin poza domem. Nie dam rady. Pakuję się. Od jutra nocuję w szpitalu.

15.1.2017 / godz. 0:00 / Dół

Nie mam. Nie mam nic. Wszystko leci mi z rąk i rozbija się na tysiące małych kawałeczków, które znajdują drogę do mojego serca i wbijają się w nie tysiącem ostrych odłamków. Umieram. Powoli wykrwawiam się na śmierć. Nie mam ochoty walczyć o swoje. Nie mam ochoty podnosić się z łóżka. Nie mam ochoty oddychać. Nie mam nikogo, dla kogo mógłbym chcieć cokolwiek w życiu osiągnąć.

7.1.2017 / godz. 0:00 / Dół

Mam doła. Zły dzień. Któregoś dnia naprawdę wezmę tę skakankę do rąk bynajmniej dla sportu. Pętle ojciec już dawno zawiązał i założył na moją szyję. Codziennie zaciska mocniej... Któregoś dnia przerzucę drugi koniec pod sufitem. 

ARCHIWUM:

2018
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

KATEGORIE:

Praca (25)
Refleksja (25)
Spokój (22)
Ludzie (22)
Dół (15)
DDA (12)
Ojciec (10)
Lęk (9)
FILMY Sport (5)
Sąsiedzi (4)
Kamienica (4)
Brat (4)
Psychiatra (1)
Foto różne (1)