MARK

MARK

14.5.2017 / godz. 9:32 / Refleksja

Przy okazji śmierci Polki w Egipcie i zbiegu okoliczności inicjałów jej chłopaka Markusa W. (rodzimego Polaka) z moimi inicjałami, oraz zniekształconego imienia "Marek" (oboje mamy tak samo popieprzone imię), Kaśka nabija się ze mnie, głupio żartując: "A może Ty też chcesz mnie na jakieś wakacje do Egiptu wysłać?".
Eh, że też chłopak Magdaleny Żuk, nie może się inaczej nazywać...

9.5.2017 / godz. 15:19 / Refleksja

Jak moje związki/przyjaźnie/relacje mają wyglądać normalnie? Najpierw nie wierzę w istnienie i uczciwość takiej relacji, a jeśli już jest (jakimś cudem), to ogromnie się boję, że się to rozpadnie. Pojawia się zazdrość, podejrzliwość, nieufność. Błędne koło.

9.4.2017 / godz. 21:03 / Refleksja

Z wiekiem zauważam, że nie należy pukać do wszystkich zamkniętych drzwi i nie należy też wchodzić do wszystkich otwartych.

3.4.2017 / godz. 14:28 / Refleksja

Dziś awansowałem na kierownika... bo dałem jakiemuś żebrującemu Panu 2zł pod sklepem.

1.4.2017 / godz. 11:43 / Refleksja

Trzymanie w sobie trucizny, jest jak picie trucizny, oczekując że umrze ktoś inny.

31.3.2017 / godz. 17:00 / Refleksja

Opierając się znużony o kierownicę, czekając aż korek przebrnie przez miasto, zauważyłem staruszka kuśtykającego po dziurawym chodniku. Na rękach niósł wspaniałego, białego persa. Pomarszczona twarz starca rozciągała się w bezzębnym uśmiechu, kiedy unosił kota do góry, by mogli go podziwiać ludzie stojący w korku. Futro kota było śnieżnobiałe i gęste, włosy mężczyzny rozczochrane, rzadkie i posiwiałe. Wielkie, niebieskie oczy kota leniwie obserwowały kierowców. Czarne i małe jak guziki oczy staruszka lśniły dumą. Mężczyzna na pewno był biedakiem, a może nawet żebrakiem, a jednak zawiązał na szyi swojego kota czerwoną kokardę. Posadził ostrożnie kota na betonowym słupku, po czym krzyknął do siedzących w samochodach: "Patrzcie!" (wskazując obiema rękami na kota) "Popatrzcie wszyscy na moją księżniczkę. Popatrzcie jaka ona jest piękna!". Z jadących w żółwim tempie samochodów wyjrzały głowy, ludzi patrzyli z szeroko otwartymi oczami. Stary mężczyzna machał ręką wskazując dumnie na swoją kotkę; ludzie śmiali się i odkrzykiwali: "Piękna, to naprawdę księżniczka." Nagle uderzył mnie patos tego obrazka - duma zniszczonego człowieka, jego miłość, jego potrzeba pochwalenia się jedyną piękną rzeczą w jego życiu jaką miał. Nie wyciągał kapelusza, nie żebrał. Nie prosił o nic w zamian, zależało mu tylko abyśmy podziwiali urodę jego kotki. Wydał mi się najbogatszym człowiekiem na świecie. To było jak objawienie. Bo ten staruszek i jego piękna, biała kotka sprawili, że wreszcie dostrzegłem jak naprawdę wygląda moje życie.

30.3.2017 / godz. 16:30 / Refleksja

Foto z 2010 roku. Wiem, że gdybym odpuścił, znów byłbym gruby. Bardzo gruby.
Moje podniebienie i ciało nie jest odporne na słodkości, tłuste potrawy i ogólnie złe, puste kalorie. Dziwne, że wiedząc to doprowadziłem się w wieku 20 lat do takiego stanu, że ważyłem ponad 116 kg (tyle, ile mały słonik).
Zdarzało się, że byłem wyśmiewany. Dzięki Bogu nie było to częste zjawisko. Jednak każde, nawet rzadkie porównanie, np. do pralki, czy Kubusia Puchatka, nie było miłym przeżyciem. Nie da się o tym zapomnieć. Może to i dobrze, może właśnie te przykre wspomnienia mnie teraz umacniają?
Najdziwniejsze jest to, że kiedy patrzyłem w lustro długo nie widziałam osoby otyłej. Ciągle mi się wydawało, że "nie ma tak źle". Do pewnego momentu...


Pamiętam, gdy jedna dziewczyna w szkole, która mi się bardzo podobała stwierdziła, że nie będzie ze mną rozmawiać póki nie schudnę, bo przypominam jej knura. Podłość. Cios w krok. I wtedy przyszedł ten czas, że zastanowiłem się nad sobą. Tego jednego, pięknego dnia zobaczyłem SIEBIE, prawego – GRUBEGO – Marka. Nie spodobał mi się ten widok. Wziąłem się w garść. W ciągu roku od otyłości III stopnia dotarłem do nadwagi, a następnie do normy (według BMI).
To mój sukces :)

28.3.2017 / godz. 19:00 / Refleksja

Ludzie są jak kraby. Jak włożysz jednego kraba do naczynia, to on skacze do góry. Trzeba przykryć wieczko, aby się nie wydostał. Jeśli jednak umieści się w naczyniu drugiego kraba, to już nie trzeba przykrywać wieczka... Drugi krab ściąga tego pierwszego w dół. Tak samo jest z niewłaściwymi ludźmi, którymi się otaczam - ściągają mnie w dół. Obgadują mnie, krytykują, obniżają moje poczucie wartości.

26.3.2017 / godz. 14:22 / Refleksja

Od rana oglądam filmy o tematyce Świąt Bożego Narodzenia. Jeden za drugim. Piję gorące kakao i nie ruszam się z łóżka. Typowe, zimowe, klimatyczne filmy świąteczne propagujące właściwe wzorce rodzinne ze słodkim, przewidywalnym zakończeniem - to dla mnie jak otulenie się ciepłym, miękkim kocem poczucia bezpieczeństwa.

26.3.2017 / godz. 14:06 / Refleksja

Podobno połowę przyjaciół traci się co 7 lat.

18.3.2017 / godz. 16:47 / Refleksja

Samotna sobota. Mam wolne. Zamknąłem sie w mieszkaniu. Czasem taka izolacja jest dla mnie zbawienna, chroni mnie przed wpływem różnych emocji.

18.3.2017 / godz. 0:00 / Refleksja

Próbowałem się wtłoczyć w jakiś szablon i to się nie udało. Mam dużo szczęścia bo ocaliłem duszę. Bez porównania gorzej jest tkwić w czymś, gdzie nie ma się czego szukać, niż tułać się przez jakiś czas w poszukiwaniu psychicznego kontaktu, jakiego potrzeba. Szukanie swego miejsca nigdy nie jest pomyłką. Nigdy.

6.3.2017 / godz. 22:08 / Refleksja

Kelnerka namieszała mi w głowie. Jeśli wejdę w związek ze starszą kobietą może to wywoływać wiele kontrowersji w moim otoczeniu i nie budzić ogólnej aprobaty. Duża różnica wieku między partnerami jest akceptowana ale gdy kobieta jest młodsza od mężczyzny, a nie przeciwnie. Los bywa okrutny. Nie daje często drugiej szansy, żeby przeżyć coś pięknego jeszcze raz. Dlatego, może nie warto tłamsić w sobie uczuć i odkładać ich na potem? Sam nie wiem.

6.3.2017 / godz. 6:39 / Refleksja

Codziennie mniej. Codziennie mniej... Ludzi przyciąga jedynie cudze nieszczęście lub kontrowersje. W innym przypadku zaczyna dryfować się samotnie.

5.3.2017 / godz. 9:30 / Refleksja

Zauważyłem, że mam wielu "przyjaciół okolicznościowych".
Źle się czuję dziś.

20.2.2017 / godz. 8:08 / Refleksja

Słowa mojego przyjaciela: "(...) bo widzisz, dziecko, oni wszyscy chcą Ci zabrać kule, a Tobie trzeba zabrać pistolet. Ja pilnuję byś go nie wyjmował z kabury". - komentarz na temat mojej wczorajszej wizyty na terapii DDA. Nie znam mądrzejszej osoby niż on.

11.2.2017 / godz. 0:00 / Refleksja

Zbyt wrażliwy, zbyt spokojny i zbyt szczery jestem. W tym tkwi problem.
Tak, to moja wielka słabość... Odbieram dobre lub złe wibracje w każdym miejscu, w którym jestem. Wystarczy, że wejdę do jakiegoś pomieszczenia, w którym są ludzie i czuję, w jakim są humorze. Słyszę w głosie ludzkim różne tony i odcienie wypowiedzi. Nie muszę usłyszeć słów, aby wiedzieć, co ktoś myśli o mnie i otaczającym go świecie. Czuję zapachy, których nikt wokół mnie nie czuje, np. zapach ścian w budynkach. Widzę więcej odcieni i kolorów. Widzę nawet kolor powietrza. Po dźwięku zamykanych drzwi wiem, w jakim ktoś jest nastroju. Wrażliwość to moje wielkie przekleństwo, bo nie jestem odporny na trudną i okrutną rzeczywistość. Wiele złych rzeczy zauważam i one mnie dobijają. Rzeczywistość nie pozostawia dla takich jak ja na świecie zbyt dużo miejsca, uwagi i szacunku. Panuje moda na bycie przebojowym, niewrażliwym chamem. Podziw wzbudzają ludzie, po których wszystko spływa jak po przysłowiowej kaczce, którzy szczycą się grubą skórą i tym, że niczym i nikim się nie przejmują, którzy po trupach osiągają swój cel, bo cel jest najważniejszy. Moje cechy charakteru zostały wrzucone przez ludzi do szuflady z napisem "słabość". Chętnie je oddam komuś kto myśli, że "wrażliwość człowieka jest jego siłą". Reklamacji nie przyjmuję.

2.2.2017 / godz. 21:35 / Refleksja

W moim przypadku brak "jakichś-tam-przyjaciół"(w końcu mogę się do tego, w prosty sposób przyznać) jest być może w jakie sposób błogosławieństwem. Dopiero teraz zauważam (nie mając przy sobie nikogo, kto pójdzie za mną w ogień, czy chociażby wytrąci własnym kosztem, dopalającą się zapałkę z rąk) - że mój system samozachowawczy zaczyna momentami działać poprawnie.

28.1.2017 / godz. 0:00 / Refleksja

Nadzieja jest jak herbatnik, kruszy się, dzień po dniu, okruszek po okruszku, albo namoknięta zmienia się w papkę.

22.1.2017 / godz. 0:00 / Refleksja

Jednak jestem dziecinny. Z dwustu programów telewizyjnych, wybrałem Polsat HD: "Shrek ma wielkie oczy". Pije kakao. Wsypałem więcej łyżeczek niż producent proponuje na opakowaniu i czuję się jakbym zbrodnie popełnił, bo w głowie słyszę głos mamy, która mnie upominała przy każdym śniadaniu: "nie syp więcej, bo się rozchorujesz". Mam krople żołądkowe w pogotowiu jakby co.

ARCHIWUM:

2018
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

KATEGORIE:

Praca (25)
Refleksja (25)
Spokój (22)
Ludzie (22)
Dół (15)
DDA (12)
Ojciec (10)
Lęk (9)
FILMY Sport (5)
Sąsiedzi (4)
Kamienica (4)
Brat (4)
Psychiatra (1)
Foto różne (1)