MARK

MARK

8.5.2017 / godz. 15:27 / Lęk

Blokuję się przed bliskością – widzę to po tym jak napina się moje całe ciało i zatrzymuje oddech. Często nawet nie mogę spojrzeć w tym kierunku, gdzie mnie ktoś dotyka. Odwracam głowę. Bardzo często zastawiam się plecakiem, torbą, gazetami, krzesłami... siadam w dalszej odległości, blokuję miejsce, aby nikt się nie przysiadł. Najgorsze są dla mnie spontaniczne reakcje bliskości innych ludzi, gdy niespodziewanie mnie ktoś przytula, chwyta, głaszcze... Wtedy nie czuję nic innego jak strach, bo mam zakodowane w głowie, że: "dotyk to bicie". Zawsze muszę być przygotowany np. na objęcie mnie, uprzedzony o tym i zapewniony, że nic mi sie nie stanie. Straszne to jest. Boże. Straszne. Patrzę na swoje odbicie w lustrze i nie wierzę... - kawał chłopa ze mnie, wysoki, dobrze zbudowany. Pozniej zaglądam w swoją duszę, a tam... Jak skulony pies porzucony w schronisku, zamknięty samotnie w boksie, który pragnie bliskości ale katowany w przeszłości, nie podchodzi do człowieka, tylko nieufnie chce się wtopić w najdalszy róg klatki. Boże, pomóż mi.

7.5.2017 / godz. 13:16 / Lęk

Od rana Kasia wysyła wysyła do mnie SMS o różnej treści, głównie krążące w około słowa "wróć". Nie wiem czy powinienem. Boję się. Na obecną chwilę mam pustkę w głowie.

13.4.2017 / godz. 21:30 / Lęk

Spotkałem kobietę, która, jak się wydaje, ma wszystko, czego można oczekiwać od partnerki. Atrakcyjna, inteligentna, z poczuciem humoru, nieczepiająca się drobiazgów. Ideał? Prawie. Jest tylko jeden mały problem: kelnerka ma córeczkę, którą miałem przyjemność poznać w weekend. Kelnerka podając mi ją na ręce zwróciła się do mnie: "Nie chce aby ona stała się przeszkodą w naszej szansie na miłość". Nie żebym miał coś przeciwko dzieciom, zupełnie mnie to nie zraziło, niemniej jednak jestem zupełnie nieprzygotowany. To nowa sytuacja, a ja boję się wejść w taką relację "na próbę", tak aby kosztów tej próby nie ponosiło jej dziecko. Niestety przeszłość samotnej kelnerki niesie za sobą problem także w postaci biologicznego ojca jej dziecka. Jej dawny partner już zaczął pojawiać się w naszym życiu i skutecznie je zakłócić.

W przypływie obiekcji impulsywnie podzieliłem się mailowo pierwszymi wątpliwościami z kilka osobami. Oto odpowiedzi jakie dostałem na skrzynkę mail: 

Wincenty, mój przyjaciel: "Dla każdej kobiety dziecko jest (a przynajmniej powinno być) najważniejsze. Konkurowanie z dzieckiem czy byłym chłopakiem o czas Kasi świadczą tylko o Twojej niedojrzałości. Uważam, że powinieneś sobie przemyśleć, czy podołasz tej trudnej sytuacji. Pamiętaj, że decydując się na związek z tą kobietą będziesz musiał podporządkować się do potrzeb jej dziecka. Róża zapewne szybko się przywiąże do Ciebie i to ona ucierpi najbardziej, kiedy jednak stwierdzisz, ze rola drugiego "tatusia" jest dla Ciebie za trudna. Nie próbuje Cie zniechęcić, ale powinieneś mieć świadomość, że Twoje życie diametralnie się zmieni. Zadaj sobie pytanie, czy chcesz tych zobowiązań? Pamiętaj, czasem pewne sprawy przerastają człowieka i nawet miłość nie wystarcza." 

Jonasz, mój brat: "o fuck, porażka... choć na początku będziesz czuł się jak macho... po jakimś czasie zostaniesz z problemami i pustym portfelem."

Paweł, syn Wincentego: "Kaśka ma swoje, ukochane dziecko, a Ty jesteś, z całym szacunkiem, tylko obcym facetem, którego stosunkowo niedawno poznała i się zakochała. Rozumiem, że jesteś młody i chcesz spędzać z dziewczyną jak najwięcej czasu, bawić się i szaleć, a tu klops! - mały, upierdliwy dzieciak. Jeśli nie jesteś w stanie sobie poradzić z przeszłością Kaśki, to lepiej poszukaj sobie innej, wolnej od tego typu zobowiązań pani. Rywalizacją z dzieckiem i prawdziwym tatuśkiem nigdy nie zdobędziesz serca Kaśki, a tylko się ośmieszysz." 

Anna Z., czytelniczka mojego bloga: "Kiedy ja przechodziłam fazę zauroczenia okularnikiem usłyszałam od żony terapeuty, żebym najpierw zrobiła porządek ze sobą i nie angażowała się w wychowywanie cudzych dzieci. Wtedy byłam na nią zła, bo jak to, ja jako matka umiałam doskonale zająć się dziećmi (dwiema córkami okularnika) a tu ona mówi, żeby się nie angażowała. Po pewnym czasie zobaczyłam i poczułam, że ma rację. Daj sobie czas. Nic na siłę. Jesteś bardzo młodym człowiekiem. Daj sobie czas na poznawanie... i nie rezygnuj z terapii :-)" 

Kompletnie nie wiem co robić...?

18.3.2017 / godz. 19:38 / Lęk

Myślę, że zażywanie mieszanek leków z grupy benzodiazepinów, które działają w ciągu 15-20 minut, w ostatnim czasie na własną rękę, to nie był najlepszy pomysł.... Xanax, Effectin, Lorafen, trafiło się także Relanium i kilka sztuk Tranxene i co tam jeszcze...? Zrobiłem sobie krzywdę. Tak. Żałuję teraz. To było takie niepodpowiedziane. Głupie! Przestałem racjonalnie myśleć. Nie wiem jak się z tego wyplątać. Wstyd mi się przyznać komukolwiek. 

9.3.2017 / godz. 8:13 / Lęk

Effectin jest drogim lekiem z górnej półki, przepisywanym na zaburzenia depresyjno-lękowe dla osób z niskim poziomem samooceny lub z obniżoną aktywnością życiową (ma trochę inny mechanizm działania niż inne leki przeciwdepresyjne). Muszę wypisać sobie i chyba zacząć zażywać bo... Tragedia. Ojciec... Straszne to co mi robi! W pracy jestem markotny, kolega pyta, czy ktoś umarł... zbywam go... czuję się nikim, w myślach mówię do siebie w złych słowach, smutek miesza się z nienawiścią, ale nie do świata, lecz do siebie - za słabość i niemoc. Zaczynam fantazjować na temat śmierci, zadaję sobie okrutne cierpienia, im okrutniejsze tym bardziej. Czuję, że zasługuję na cierpienie, bo jestem nikim, tak jak ojciec zawsze mnie określa.

28.2.2017 / godz. 11:55 / Lęk

Siedzę przy grzejniku. Wpatruję się bezmyślnie w podłogę. Czuję jak grzejnik parzy mi plecy. A mimo tego mam dreszcze - jest mi autentycznie zimno. Dlaczego? Mój umysł i ciało właśnie tak reagują na złe wspomnienia, z którymi nie potrafią sobie poradzić, których nie potrafią ogarnąć. Zaczynam szczękać zębami. Nie potrafię tego powstrzymać. Oczy mi się szklą łzami... Boli mnie wspomnienie każdego słowa. Gdzieś tam w środku czuję pustkę.
W zasadzie zaczynam oswajać się z myślą, że to koniec.

6.2.2017 / godz. 20:02 / Lęk

Boże, od czego zacząć pisać? Tyle złych rzeczy się u mnie wydarzyło w ciągu jednego, dzisiejszego dnia… Wiem, że powinienem to opisać, wyrzucić z siebie... już, teraz, na gorąco! Nie umiem… Płaczę. Boże pomóż mi, bo zrobię sobie krzywdę, by już nie czuć nic, by już ojciec mnie nie maltretował. Boże. Zauważ mnie.

26.1.2017 / godz. 21:37 / Lęk

Dziś czuję się jakbym miał umrzeć na chorobę sierocą. Czytałem kiedyś o takich objawach i zauważam je u sobie. Dziś wyjątkowo mocno. Po prostu chyba nie dostałem od rodziny tej emocjonalnej podstawy, która jest potrzeba do istnienia. Czuje się nie kochany. Niech mnie ktoś przytuli. Proszę...

20.1.2017 / godz. 0:00 / Lęk

Ludzie nie pozwalają mi zapomnieć o moich koszmarach. Wpadam w lęk.

ARCHIWUM:

2018
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

KATEGORIE:

Praca (25)
Refleksja (25)
Spokój (22)
Ludzie (22)
Dół (15)
DDA (12)
Ojciec (10)
Lęk (9)
FILMY Sport (5)
Sąsiedzi (4)
Kamienica (4)
Brat (4)
Psychiatra (1)
Foto różne (1)