MARK

MARK

19.5.2017 / godz. 16:07 / Praca

Praca wśród ludzi to jednak zło. Znów się o tym przekonałem. Wymyśliłem nową taktykę do wykorzystania w pracy - unikanie ile sie da. Wszystkich.

19.5.2017 / godz. 8:39 / Praca

Kłamstwo ma krótkie nogi. Kto myśli, że kłamstwo nie wyjdzie, jest głupi. Jeszcze gorsza jest plotka, która sieje wiele strat i krzywdzi nie tylko osobę obgadywaną ale innych, w około których te niedorzeczności krążą. Przykre. Głupie. Świat jest ogólnie rzecz biorąc zły. Serio.

19.4.2017 / godz. 6:48 / Praca

Jestem już tak zmęczony środowiskiem w pracy i tak zniesmaczony tym co widzę w około, że wczoraj coś we mnie pękło. Złożyłem pierwsze CV do innych Szpitali i Przychodni. Nawet za granicę (ah! niech się dzieje co chce) w końcu niech się mój perfekcyjnie wyuczony język przyda. Dobrze, że mam tyle kursów/szkoleń/specjalizacji porobionych przy zawodzie, m.in epidemiologiczny, anestezjologiczny z intensywną opieką, endoskopowy... To daje mi szersze pole manewru. Najwyższa pora już, bo ledwie oddycham tą trucizną tam. Teraz pozostało mi czekać.

11.4.2017 / godz. 19:33 / Praca

Izoluję się od pracy jak mogę. Obecnie usuwam z mojego otoczenia wszystko co z nią związane. Wiem, że to małe kroki, ale wolę iść powoli do celu niż biec pod wpływem złych impulsów i się przewrócić. Już nie otacza mnie w mojej prywatnej strefie logo szpitala na długopisach, na smyczach, kalendarzach, terminarzach, kubkach i ręcznikach, breloczkach przy plecaku, parasolce. Zdrapałem nawet pracowniczą naklejkę z tylnej szyby samochodu (upoważniało to do darmowego parkingu na terenie szpitala). Wywiozłem wszystkie koszulki z napisami i oznaczeniami Poradni i Oddziału i fartuchy do szatni dla personelu. Nie będę już ich oglądał w weekendy (ani inne dni wolne) i przypominał sobie o pracy. Dodatkowo brudną odzież szpitalną będę zostawiał w szpitalnej pralni i odbierał czystą i wyprasowaną gdy przyjdzie pora na zmianę kompletu. Identyfikator i kartę pracownika przechowuję od wczoraj na portierni. Czuję ulgę i oczyszczenie.

3.4.2017 / godz. 9:18 / Praca

Rozumiem ludzką próbę wyróżniania się – strojem, kolczykami, tatuażem, fryzurą. Ale ten pan przegiął. Było to w niedzielę. Około 9 rano, pokój pobierania krwi. Przychodzi facet, zmieszany, nerwowy siada na fotel. Pacjent prosi o pielęgniarkę. Dzis jestem tylko ja. Podwija rękaw a w miejscu, gdzie najczęściej się pobiera krew – marnej, więziennej jakości tatuaż napis: "Siostro, jeśli zrobisz mi siniaka, będziesz zmuszona ssać mi ptaka". Byłem zaskoczony i zszokowany. Mam nadziej, ze się nie zgłosi z siniakiem ;)

27.3.2017 / godz. 19:47 / Praca

Mięczak ze mnie. Nie złożyłem wypowiedzeń z pracy. Nie mogę się bezmyślnie kierować impulsem podszytym strachem, bo zostanę z długami i bez chleba. Kiedyś myślałem, że zaczynając pracę w TAKIM szpitalu, boga za nogi złapałem. Cieszyłem się z możliwości rozwoju i pewnych, dobrych zarobków. Ze łzami szczęścia w oczach byłem pomocy, angażujący się ponad miarę obowiązków, wręcz zarzynałem się w imię szpitala. Ale już nie jestem dumy, że pracuję w tym TAKIM szpitalu, gdzie tylko elita i wybrańcy bogów mają prawo dostać się protekcją. Fakt, ja też dostałem się z polecenia, ale nikomu nie robię gnoju koło dupy, wręcz usuwam się skulony z drogi Paną Olimpu, Wielkim Tego Świata, Gronu Nadludzi.
Przyszło mi coś do głowy... "ręka rękę myje, noga nogę wspiera"... Tu w TYM szpitalu jest taki fałsz, prywata i łapówkarsto, że głowa mała! Gdy komuś się wydaje, że ktoś inny za dużo widzi, a jest od kogoś nie z pierwszego rzędu, to chcą się go pozbyć. Łatwiej mają z dziewczynami – zajdzie w ciąże i już nie wraca (mają swoje sposoby nawet w państwówce, długo by wymieniać jakie klocki odchodziły). Potrafią stanowisko w dwa dni zlikwidować byle kogoś usunąć (oczywiście stanowisko funkcjonuje dalej "na czarno"), a następnie się je przywraca. Tak, może za dużo widzę? A może (to już bardziej) po prostu mają kogoś innego na moje miejsce. Mam "najmniejsze plecy" wręcz "plecy garbate niczym Quasimodo" wiec najłatwiej mnie wyrzucić, byle hak znaleźć... Wykończyć psychicznie, siąść na niego "to może sam odejdzie", a jak nie, to zebrać parę błędów do kupy (kto ich nie robi?) zgłosić przełożonym i już na tacy – zwolnienie za porozumieniem stron w tydzień. Nikt nie stanie w mojej obronienie.
Coś czuję, że nie czeka mnie tam nic dobrego już. Serio. Z tego wszystkiego boli mnie brzuch od kilku dni. Atmosfera w pracy tak gęsta, że do porzygania z tego zaduchu obłudy i matactwa. Mijam kogoś i ten normalnie śmierdzi wyrachowaniem, podłością i perfidią... Patrzę na kogoś i jak w omamach widzę ściekające po ryju nieuczciwość, cynizm i dwulicowość... Boże! Polują na mnie, zastawiają pułapki, sidła. Obecnie czuję się jak osaczone przez kłusowników zwierze. Wyć mi się chce.

27.3.2017 / godz. 6:41 / Praca

Jestem w pracy. Staram się trzymać, ale słabo mi idzie. Patrzę na te fałszywe ryje w około, na te bandę żmij i żyć mi się nie chce. Nie, chociaż nie... Chce mi się żyć! Ewoluowałem. To ich bym pozabijał. Tak. Już teraz wiem skąd biorą sie seryjni mordercy.

25.3.2017 / godz. 16:05 / Praca

Nie chce wracać do pracy. Mam chęć złamać sobie rękę, nogę, kręgosłup... wydłubać oko, podciąć żyły ...ogólnie od poniedziałku mam ochotę uciec na długie L4. Jest jeszcze jedna opcja, mniej urazowa - podobno wystarczy napisać w e-mailu szefowi: "pierdol się", a już nie będzie trzeba chodzić do pracy :) A poza tym kusi mnie spacer do całodobowego sklepu monopolowego na rogu (20 metrów od kamiennicy). Pewnie nie wiedziałbym co wybrać, taki znawca tematu jestem... Prawdopodobnie zdałbym się na propozycję ekspedientki. Tak, młoda brunetka zdecydowałaby czym mam zagłuszyć myśli z piątku. Poważnie mam ochotę w nadmiarze napić się alkoholu. Opić ja żul. Ochlać chamsko. Stracić świadomość od procentów. I to mnie najbardziej martwi. Nie wiem nawet skąd ten pomysł mi się w głowie wziął. To mnie przeraża.

24.3.2017 / godz. 17:58 / Praca

Ktoś w pracy potraktował mnie podstępie i skrzywdził naumyślnie. Chwilę później ruszyło domino fali agresji psychicznej również od innych. Od kiedy pracuję, takiej kumulacji złych emocji jeszcze nie doznałem. Nie umiem się bronić, wiec opuściłem głowę i zamilkłem skulony w sobie. Typowy chłopiec do bicia ze mnie. Od jakiegoś czasu myślałem bardzo poważnie i intensywnie nad odejściem (w pierwszej obowiązuje mnie półroczny okres wypowiedzenia, a w drugiej 2 tygodniowy). Dziś, jak nigdy mam ochotę zwolnic się z pracy w trybie natychmiastowym. Z obu prac. Za porozumieniem stron. Już! Oczywiście, już rozpoznaję, że to syndrom ucieczki DDA... ale guzik mnie to obchodzi. Uważam, że pora otworzyć zeszyt i zacząć szkicować na brudno wypowiedzenia umów. Serio. Chcę się przekwalifikować, zmienić otoczenie. Szukać nowej pracy, najlepiej na jakiejś taśmie w fabryce, typu składnie pudełek, sam na sam na zmywaku w przydrożnej knajpie, albo przed komputerem, typu obsługa firmowej strony Allegro dla jakiejś sprzedaży internetowej. Nie chce już pracować z ludźmi, w żadnym zespole... Nie. Dość.
Weekend mam wolny. Mam zamiar go przeleżeć pod kocem schowany w domu. Nawet przez okno nie wyjrzę! Nie chcę nikogo widzieć. Źle mi bardzo źle, źle, smutno, źle bardzo źle... :(

24.3.2017 / godz. 0:00 / Praca

Oddział Ginekologiczny, po zabiegu:
Pacjentka: Pan szyje?
Ja: tak.
Pacjentka: to proszę zaszyć mi wszystkie dziury, żeby mnie więcej nie kusiło.
Myślałem, że padnę ze śmiechu :D

7.3.2017 / godz. 17:09 / Praca

12 godzin dziennie w pracy z chorymi ludźmi, to zdecydowanie za wiele. Już mi wybija. Muszę z czegoś zrezygnować. Jeśli nie odpuszczę, to nie tylko ja będę stratny, ale przede wszystkim pacjenci, taka prawda. Przemęczony pracownik to na wszystkich polach - żadna korzyść, a dla samego zainteresowanego, w razie popełnionego błędu - ciąg przykrych konsekwencji. Po co mi to? Poważnie myślę nad wypowiedzeniem umowy pracy terapeuty. Mam dość tak bardzo, że aż mnie brzuch boli.

3.3.2017 / godz. 8:25 / Praca

Na Oddział została przyjęta moja koleżanka z liceum. Pomyślałem sobie, że po starej znajomości zrobię jej przysługę i poza kolejką wypełnię z nią dokumenty. Zaprosiłem ją do gabinetu, po czym na chwilę wyszedłem do dyżurki po kartę bilansu. Wracam, a ona staje przede mną bez majtek. Zaskoczony zapytałem:
M: co Ty robisz?
A: myślałam, że będzie badanie...
M: nie, ja tylko wywiad zbieram.
Jej mina była bezcenna :) Ogólnie to krępująca sytuacja, tym bardziej, że odwiedzająca ją mama zawsze widziała mnie w roli zięcia. Na korytarzu mama owej pacjentki wzięła mnie za rękę i z radością stwierdziła: "No, w końcu się z Anią bliżej poznacie" cokolwiek miała na myśli, chcę uciekać.

1.3.2017 / godz. 17:10 / Praca

Przyszedłem do drugiej pracy. W sali była już nowa "marcowa" grupa pacjentów, z którą miałem prowadzić Terapię. Po wejściu witam się, przedstawiam, zaczynam nakreślać co ich czeka, na jaka współpracę liczę... po czym słyszę ze środka sali głos: "aaa.. to pan jest tym wolontariuszem"... Wolontariuszem?
W o l o n t a r i u s z e m... Boli mnie głowa.

27.2.2017 / godz. 21:45 / Praca

W sali nr 2. leży pacjentka w podeszłym wieku, zakonnica. Przez cały dzisiejszy dzień, ilekroć mnie widziała, zwracała się do mnie: "proszę księdza" :D Nie wiem dlaczego :)

25.2.2017 / godz. 0:30 / Praca

Moim zadaniem było przygotować gabinet ginekologiczny na Oddziale I, w którym miało odbyć się badanie pacjentek. Z dyżurki została wydana mi lista Pań do kontroli. Wywołałem je z sal i poprosiłem o przejście ze mną pod gabinet 4a, gdzie był odpowiedni aparat USG.
- Pan nas będzie badał?
- Ja?! Nie! ...ja nie... tylko dr W.
Panie ustawiły się pod gabinetem. Ja otworzyłem drzwi i zaprosiłem pierwszą wg listy do środka, by miała możliwość zaadoptowania się do sytuacji. Sam zabrałem się do przygotowania sprzętu i otoczenia. Oczywiście pamiętałem o prawach pacjenta do intymności (u nas bardzo duży nacisk się na to kładzie) - zaciągnąłem rolety, przygasiłem światło, zamknąłem gabinet przekręcając klucz w drzwiach (by w trakcie nie wchodziły osoby niepożądane). Pacjentka przejęta przeszła za parawan, zaczęła się powoli rozbierać, po czym kątem oka zobaczyła mnie - mnie wyjmującego żel i opakowanie prezerwatyw z szuflady i... Tragedia! Zasłonięte rolety + przygaszone światło + zamknięte na klucz drzwi... Wybiegła w majtkach zza parawanu ciągnąc za sobą szlafrok, podbiegła do wyjścia i szarpiąc mocno klamkę i waląc pięścią w drzwi krzyczała: "nie, ja nie, ja nie mogę, mam męża, wypuść mnie!" :D :D (hahaha, sorry, ale nie mogę się przestać z tego śmiać po czasie :D ) ...Wystraszyłem się jej niekontrolowanego zachowania. Zapytałem, co takiego się stało, bo nie rozumiałem? A ona na to, że tyle się naczytała o gwałtach w szpitalach i myślała, że ja... z tymi prezerwatywami... :) Wytłumaczyłem jej zmieszany, że prezerwatywę zakłada się na głowice dopochwowego USG. Biedaczce w rezultacie głupio było, że zrobiła taką szopkę, ale nie znała tej formy USG jeszcze :) A najlepsze były miny pozostałych pacjentek, gdy wyszedłem z gabinetu, puściłem oczko i rzuciłem żartem w ich stronę: "nie udało się, bo ma męża" ;)

24.2.2017 / godz. 11:44 / Praca

Zostałem przeniesiony z Oddziału VII Dziecięcego na Oddział I Ginekologiczny. Taka niespodzianka dziś. Stresuje się. Bardzo. Bardzo. Bardzo! Krępuje się kobiet... Ah, nie wiem. Boje się. I na odchodne usłyszałem komentarz kolegi, który wszedł na moje miejsce: "tam nie leżą młode, zdrowe, jędrne, leżą chore, starsze i marudne." Spoko, cierpliwości to mi nie brakuje, ale odwagi by oglądać obnażone ciało i później patrzeć w oczy... już tak. Zawstydzony jestem.

20.2.2017 / godz. 22:01 / Praca

W pracy (ordynator do mnie):
- weź się nie gol chłopcze, bo bez brody, wyglądasz jak nieletni pacjent naszego Oddziału, a nie personel. Na moim dyżurze proszę mieć zarost.
- Yyyyy...?

17.2.2017 / godz. 11:07 / Praca

Już kolejny rok odkładam złożenie wniosku do USC, ale dziś przelała się szala goryczy, gdy nowa pani salowa zwróciła mi uwagę: "Ma pan błąd na identyfikatorze". Nie, cholera, nie mam! Wybiorę się w przyszłym tygodniu do USC celem zorientowania w sprawie odpowiednich dokumentów i poprawnego podania.

17.2.2017 / godz. 10:57 / Praca

Usłyszałem od pacjentki coś pięknego: "Pan jest moją latarnią morską".
Boże, jak mi miło... :)

12.2.2017 / godz. 13:00 / Praca

Altruizm w pracy? Już nie! Wykreślam to ze swojego zachowania!
W pracy zawsze wszystko, co robiłem chciałem zrobić jak najlepiej potrafiłem, bez oglądania się na dodatkowe wynagrodzenie czy pochwałę. I chociaż w duchu powtarzałem sobie, że przecież pewne rzeczy nie należą do moich obowiązków, to i tak brałem na siebie dodatkowe obowiązki w imię serdecznej pomocy. Bo umiałem, bo mogłem, bo komuś ta moja praca się przydała...
Z perspektywy czasu zacząłem zauważać ile to przysporzyło mi dodatkowych nieprzyjemności, zawiści współpracowników i wielkiego zmęczenia! Ile niepotrzebnego rozgoryczenia, gdy okazywało się, że w sumie nikt tej pracy nie docenił, a wręcz przyjął jako coś należnego i chciał jeszcze więcej!
Od dziś z tym koniec. Koniec zaangażowania, współczucia, wyciągania pomocnej dłoni. Koniec dobrowolnej, bezpłatnej pracy na rzecz innych wykraczającej poza moje obowiązki. Dość pomocy koleżeńskiej! Koniec mojej empatii i wielkiego altruizmu.

ARCHIWUM:

2018
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

KATEGORIE:

Praca (25)
Refleksja (25)
Spokój (22)
Ludzie (22)
Dół (15)
DDA (12)
Ojciec (10)
Lęk (9)
FILMY Sport (5)
Sąsiedzi (4)
Kamienica (4)
Brat (4)
Psychiatra (1)
Foto różne (1)