MARK

MARK

1.4.2017 / godz. 11:43 / Refleksja

Trzymanie w sobie trucizny, jest jak picie trucizny, oczekując że umrze ktoś inny.

1.4.2017 / godz. 11:57 / Spokój

Odinstalowałem Facebook i komunikator Messenger ze swojego Smartfona, a także wymuskany świat Instagrama, zgubne Demotywatory i prawdziwy pożeracz czasu YouTube, aplikacje Allegro i Olx i kilka innych aplikacji.
Pierwsze cztery dni łapałem się na tym, że sięgam po telefon gdy mi się nudzi, by poprzesuwać bezmyślnie po ekranie telefonu. Teraz (mija już trzeci tydzień) zauważyłem, że żyję wolniej i spokojniej nie widząc co słychać u "znajomych". Brak messengera spowodował, że by skontaktować się z kimś szybko - dzwonię i rozmawiam, odbudowując powoli jakieś-tam więzi. Brak Instagramu wyleczył mnie z chęci posiadania w nadmiarze i pogoni za pięknymi i zwykle drogimi przedmiotami. Odinstalowany Demotywator oddał mi ze dwie godziny dziennie na czytanie książki i wykreślanki, które tak zawsze lubiłem. Już nie bombarduję się filmikami z YT przed snem - moje oczy mi bardzo dziękują za to. Bez aplikacji aukcyjnych pod ręką nie robię już nieprzemyślanych zakupów pod wpływem impulsu.
Teraz wydzielam sobie czas przez laptopem, zazwyczaj to czas zużycia baterii (około 1,5 godziny), następnie ekran gaśnie, włączam ładowanie i żegnam się z nim do kolejnego dnia. Odzyskałem coś, co kiedyś wydawało mi się pospolite i nudne - spokój. W samą porę.


3.4.2017 / godz. 9:18 / Praca

Rozumiem ludzką próbę wyróżniania się – strojem, kolczykami, tatuażem, fryzurą. Ale ten pan przegiął. Było to w niedzielę. Około 9 rano, pokój pobierania krwi. Przychodzi facet, zmieszany, nerwowy siada na fotel. Pacjent prosi o pielęgniarkę. Dzis jestem tylko ja. Podwija rękaw a w miejscu, gdzie najczęściej się pobiera krew – marnej, więziennej jakości tatuaż napis: "Siostro, jeśli zrobisz mi siniaka, będziesz zmuszona ssać mi ptaka". Byłem zaskoczony i zszokowany. Mam nadziej, ze się nie zgłosi z siniakiem ;)

3.4.2017 / godz. 14:28 / Refleksja

Dziś awansowałem na kierownika... bo dałem jakiemuś żebrującemu Panu 2zł pod sklepem.

4.4.2017 / godz. 8:30 / Dół

Ta myśl wraca już drugi raz. Oczywiście tego nie zrobię, bo się tym brzydzę, ale chciałbym się napić. Szybko i dużo, żeby zasnąć i obudzić się z bólem głowy. To bardzo fizyczne uczucie byłoby ukoronowaniem bólu duszy bo ta jak na złość nie chce boleć fizycznie. Ten ból siedzi gdzieś głęboko i rozkłada, mierzi i rozprasza, plącze się ze strachem i lękiem. To niesamowite, że żyjąc w XXI wieku jeszcze nikt nie wymyślił pigułki na ból duszy – magicznego leku, który można zażyć bez żadnych konsekwencji i skutków ubocznych.

4.4.2017 / godz. 20:00 / FILMY Sport

Kiedyś nabiorę tej siły. Psychicznej i fizycznej. Wtedy wszystko się zmieni. Wszystko. Póki co trening ciała wychodzi mi znacznie lepiej niż hart duszy.

5.4.2017 / godz. 0:00 / Dół

Czuję się winny, gdy odczuwam jakiekolwiek potrzeby. Często przepraszam, nawet gdy są to sprawy za które nie trzeba przepraszać. W moim domu zawsze ktoś był winny. Nie ojciec alkoholik, nie współuzależniona matka, nie ulubieniec Jonasz. Obwiniano mnie. Za wszystko, za sprawy, za które nie powinienem odpowiadać. Do dziś mi z tym źle.

5.4.2017 / godz. 19:50 / DDA

Dostałem wstępny wynik analizy mojej psychiki, które odbyło się w formie testu na ostatnim spotkaniu DDA. Wynik wykazał, ze posiadam duże poczucie odpowiedzialności, odczuwam osamotnienie, ciągłe zmęczenie, cechuje mnie nieumiejętność odpoczynku i zabawy, mam skłonność do zamartwiania się na przyszłość, skłonności do kontrolowania życia, perfekcjonizm, skłonność do zabiegania o czyjąś akceptację i miłość. Tak, zgadzam się i aż boję się dalszego wyniku. Widzieć, słyszeć taką prawdę jest mega przykre. Martwi też mnie kolejna część - praca nad tym, zmiany, kolejne kroki... Boje się, że zabranie mi sił i zawiodę siebie. Póki co czekam na kolejne spotkanie terapeutyczne DDA.

6.4.2017 / godz. 10:12 / FILMY Sport

Pytam jedną dziewczynę na siłowni:
- może pójdziesz ze mną na kolację po siłowni?
- chyba Cię pojebało! Czy ja wyglądam na kogoś, kto je kolacje?


Ostatnio któraś dziewczyna zapytała mnie zalotnie:
- może pobiegamy razem kiedyś wieczorem po parku?
- po parku wieczorem biegam tylko z psem.
- dlaczego?
- bo się boję ;)


6.4.2017 / godz. 20:00 / Ludzie

Grzegorzowi, mojemu czytelnikowi.
Ogromnie dziękuję za to co do mnie napisał - jestem mu wdzięczny za wszystkie mocne słowa. Szczerość i męskie wsparcie. Potrzebowałem czegoś takiego. Czyjegoś świeżego spojrzenia z innej perspektywy na moje sprawy.
Dziękuję mu bardzo za jego wysiłek napisania do mnie dwóch głębokich maili, które zmusiły mnie do pewnych przemyśleń i nowych postanowień. Dziękuję, za to, że czytuje mój blog (jest mi ogromnie miło, że ktoś do mnie zagląda). Grzegorz musi wiedzieć, że jego listy mnie wyjątkowo ucieszyły (dlatego to publikuję). Czuję się jakby spełniło się jedno z moich marzeń na Gwiazdkę. Grzegorz, fajnie że chciało Ci się poświecić mi swoja uwagę.
Niech Ci się wiedzie! :)

7.4.2017 / godz. 9:00 / Brat

Dziś oboje jesteśmy dorośli. Widzimy błędy i patologię jaka nas spotkała.
Zawsze odbierałem go jako typową maskotkę rodziny (ten ładniejszy chłopczyk, oczko w głowie mamy, duma taty) i zazdrościłem mu tego, że ominęła go cała ta odpowiedzialność za przetrwanie każdego dnia, poczucie winy, wstyd i zażenowanie, które spotkały mnie w domu rodzinnym.
Po latach dowiedziałem się, że i on nie miał kolorowych dni i codziennie żył w skrywanym głęboko strachu.


foto z 1993 roku.

 

Jonasz powiedział mi, że całe dzieciństwo rodzice jechali mu po psychice.
Żył w strachu, że gdy znudzi się rodzicom to go zabiją, w czym często był utwierdzany słowami: "Mark będzie udawał was oboje i nikt nie zorientuje, gdy Ciebie zakopiemy w lesie".
Zwierzył mi się, że ojciec szantażował go często, że jeśli nie będzie posłuszny, to sobie go wymieni na mnie, a on skończy poniewierany jak ja.
Gdy zrobił coś źle, uświadamiali mu, że skatują za to mnie i to będzie tylko i wyłącznie jego wina, bo on jest niegrzeczny. Z płaczem wyznał, że kradł dla mnie jedzenie i chował je w pokoju, a gdy został na tym przyłapany ojciec z matką nalali lodowatej wody do wanny i ziębili go wiele godzin, by ugasić jego zapał.
Był zmuszany do milczenia - nie mógł w domu bez pozwolenia odzywać się, bo gdy próbował to ojciec siła otwierał mu buzie i pluł do ust.
Zdradził mi, że ojciec po pijaku nas w ogóle nie odróżniał i wymyślił, że sobie oznaczy Jonasza nacinając mu nożem głęboki pasek na plecach, żeby zdejmując spodnie czy bluzkę omyłkowo go nie bić.
Jonasz wyznał mi wiele. Płakał i trząsł się z zimna.Tragedia. Ogromna tragedia! Brata jest mi żal bardziej niż siebie. Gdy o tym wszystkim myślę, dziś odczuwam wyjątkowo silną pokusę by iść udusić ojca! Poważnie! Mam w głowie nieobliczalne myśli!

9.4.2017 / godz. 21:03 / Refleksja

Z wiekiem zauważam, że nie należy pukać do wszystkich zamkniętych drzwi i nie należy też wchodzić do wszystkich otwartych.

10.4.2017 / godz. 19:34 / Spokój

Każdy ma jakieś niespodzianki... W weekend poznałem córeczkę kelnerki.
Mam nadzieję, że nie ma dla mnie więcej podobnych atrakcji.

11.4.2017 / godz. 19:33 / Praca

Izoluję się od pracy jak mogę. Obecnie usuwam z mojego otoczenia wszystko co z nią związane. Wiem, że to małe kroki, ale wolę iść powoli do celu niż biec pod wpływem złych impulsów i się przewrócić. Już nie otacza mnie w mojej prywatnej strefie logo szpitala na długopisach, na smyczach, kalendarzach, terminarzach, kubkach i ręcznikach, breloczkach przy plecaku, parasolce. Zdrapałem nawet pracowniczą naklejkę z tylnej szyby samochodu (upoważniało to do darmowego parkingu na terenie szpitala). Wywiozłem wszystkie koszulki z napisami i oznaczeniami Poradni i Oddziału i fartuchy do szatni dla personelu. Nie będę już ich oglądał w weekendy (ani inne dni wolne) i przypominał sobie o pracy. Dodatkowo brudną odzież szpitalną będę zostawiał w szpitalnej pralni i odbierał czystą i wyprasowaną gdy przyjdzie pora na zmianę kompletu. Identyfikator i kartę pracownika przechowuję od wczoraj na portierni. Czuję ulgę i oczyszczenie.

13.4.2017 / godz. 11:30 / Spokój

Jonasz. Jego optymizm i pozytywne nastawienie do życia zawsze mnie wyciąga z otchłani smutku.

13.4.2017 / godz. 21:30 / Lęk

Spotkałem kobietę, która, jak się wydaje, ma wszystko, czego można oczekiwać od partnerki. Atrakcyjna, inteligentna, z poczuciem humoru, nieczepiająca się drobiazgów. Ideał? Prawie. Jest tylko jeden mały problem: kelnerka ma córeczkę, którą miałem przyjemność poznać w weekend. Kelnerka podając mi ją na ręce zwróciła się do mnie: "Nie chce aby ona stała się przeszkodą w naszej szansie na miłość". Nie żebym miał coś przeciwko dzieciom, zupełnie mnie to nie zraziło, niemniej jednak jestem zupełnie nieprzygotowany. To nowa sytuacja, a ja boję się wejść w taką relację "na próbę", tak aby kosztów tej próby nie ponosiło jej dziecko. Niestety przeszłość samotnej kelnerki niesie za sobą problem także w postaci biologicznego ojca jej dziecka. Jej dawny partner już zaczął pojawiać się w naszym życiu i skutecznie je zakłócić.

W przypływie obiekcji impulsywnie podzieliłem się mailowo pierwszymi wątpliwościami z kilka osobami. Oto odpowiedzi jakie dostałem na skrzynkę mail: 

Wincenty, mój przyjaciel: "Dla każdej kobiety dziecko jest (a przynajmniej powinno być) najważniejsze. Konkurowanie z dzieckiem czy byłym chłopakiem o czas Kasi świadczą tylko o Twojej niedojrzałości. Uważam, że powinieneś sobie przemyśleć, czy podołasz tej trudnej sytuacji. Pamiętaj, że decydując się na związek z tą kobietą będziesz musiał podporządkować się do potrzeb jej dziecka. Róża zapewne szybko się przywiąże do Ciebie i to ona ucierpi najbardziej, kiedy jednak stwierdzisz, ze rola drugiego "tatusia" jest dla Ciebie za trudna. Nie próbuje Cie zniechęcić, ale powinieneś mieć świadomość, że Twoje życie diametralnie się zmieni. Zadaj sobie pytanie, czy chcesz tych zobowiązań? Pamiętaj, czasem pewne sprawy przerastają człowieka i nawet miłość nie wystarcza." 

Jonasz, mój brat: "o fuck, porażka... choć na początku będziesz czuł się jak macho... po jakimś czasie zostaniesz z problemami i pustym portfelem."

Paweł, syn Wincentego: "Kaśka ma swoje, ukochane dziecko, a Ty jesteś, z całym szacunkiem, tylko obcym facetem, którego stosunkowo niedawno poznała i się zakochała. Rozumiem, że jesteś młody i chcesz spędzać z dziewczyną jak najwięcej czasu, bawić się i szaleć, a tu klops! - mały, upierdliwy dzieciak. Jeśli nie jesteś w stanie sobie poradzić z przeszłością Kaśki, to lepiej poszukaj sobie innej, wolnej od tego typu zobowiązań pani. Rywalizacją z dzieckiem i prawdziwym tatuśkiem nigdy nie zdobędziesz serca Kaśki, a tylko się ośmieszysz." 

Anna Z., czytelniczka mojego bloga: "Kiedy ja przechodziłam fazę zauroczenia okularnikiem usłyszałam od żony terapeuty, żebym najpierw zrobiła porządek ze sobą i nie angażowała się w wychowywanie cudzych dzieci. Wtedy byłam na nią zła, bo jak to, ja jako matka umiałam doskonale zająć się dziećmi (dwiema córkami okularnika) a tu ona mówi, żeby się nie angażowała. Po pewnym czasie zobaczyłam i poczułam, że ma rację. Daj sobie czas. Nic na siłę. Jesteś bardzo młodym człowiekiem. Daj sobie czas na poznawanie... i nie rezygnuj z terapii :-)" 

Kompletnie nie wiem co robić...?

16.4.2017 / godz. 9:00 / Spokój

19.4.2017 / godz. 6:48 / Praca

Jestem już tak zmęczony środowiskiem w pracy i tak zniesmaczony tym co widzę w około, że wczoraj coś we mnie pękło. Złożyłem pierwsze CV do innych Szpitali i Przychodni. Nawet za granicę (ah! niech się dzieje co chce) w końcu niech się mój perfekcyjnie wyuczony język przyda. Dobrze, że mam tyle kursów/szkoleń/specjalizacji porobionych przy zawodzie, m.in epidemiologiczny, anestezjologiczny z intensywną opieką, endoskopowy... To daje mi szersze pole manewru. Najwyższa pora już, bo ledwie oddycham tą trucizną tam. Teraz pozostało mi czekać.

22.4.2017 / godz. 0:31 / Ludzie

Śnieg, zimno, wszystko w około umiera. Wracam z kelnerką z rześkiego spaceru, aż metr przed nami, na śniegu zauważam martwego ptaszka. Z przejęciem mówię:
- patrz, zdechły wróbelek...
- ojej, gdzie, gdzie...?

...dopytywała mnie z podniesioną głową, rozglądając się po niebie! Serio.

24.4.2017 / godz. 15:33 / Ludzie

Wracając w nocy z pracy, trafiłem na objazd, który byl przez jakieś osiedle mieszkalne. Oznaczenia objazdu słabe, jak można się było tego spodziewać. Uliczki, bloki, ślepe zaułki, zamknięte bramy... Zgubiłem się. Zawracałem ze trzy razy. Na szczęście pod nieczynnym kioskiem stała jakaś dziewczyna. Podjechałem, opuściłem szybę i zapytałem:
- przepraszam, czy mógłbym Panią zapytać...
Ona przerwała mi w pół zdania i rzuciła:
- 100 zł.
Yyy...

24.4.2017 / godz. 22:00 / Foto różne

25.4.2017 / godz. 19:58 / FILMY Sport

Idzie mi coraz lepiej :)

26.4.2017 / godz. 0:00 / Ludzie

W nawiązaniu do notki, którą opublikowałem dnia: 06.04.2017. 
Grzegorz. 
Mam nadzieję, że jeszcze do mnie czasem zaglądasz.
Miałem wirusa na laptopie i niestety straciłem do Ciebie kontakt i tego szczerego, żywiołowego maila, pełnego ciepła i troski, którego do mnie napisałeś. Mega mi z tym źle. Bardzo chciałbym go odzyskać, ponieważ czytanie go bardzo pomagało mi żyć spokojnie i nie tracić nadziei. Chciałbym Cię poprosić o kopię, jeśli masz go gdzieś zaspanego w folderze "wysłanych". Pozdrawiam, Mark.



26.4.2017 / godz. 17:26 / Spokój

Wiem, wiem, czapka z daszkiem ubrana 26 kwietnia, kiedy zima w pełni, wypada dość słabo.

28.4.2017 / godz. 21:00 / Ludzie

Arturowi, mojemu czytelnikowi.
Dziękuję za przepiękny i głęboki mail. Jestem ogromnie wdzięczny za podbudowujące słowa wsparcia. Tyle sensownych słów... na pewno wyciągnę z nich dla siebie naukę. Tyle otuchy... i fantastycznej energii do pozytywnego myślenia.
Artur, musisz być naprawdę fantastycznym facetem. Bardzo podoba mi się Twoje podejście do wielu spraw i sposób w jaki potrafisz je nazwać. Dziękuję za to, że poświęciłeś swój czas, by przeczytać co u mnie słychać, za uwagę i podzielenie się swoimi przemyśleniami. Bardzo to doceniam. Będę o Tobie pamiętał, i niech Ci się w życiu jak najlepiej wiedzie! :)

28.4.2017 / godz. 21:16 / Ojciec

Boję się. Ojciec wygraża mi się bardzo. Kawał nieobliczalnego skurwysyna z niego. Czuję się rozbity. Tyle osiągnąłem, tyle wywalczyłem, a to wszystko potrafi zostać zmiażdżone jego pijackim bełkotem. Tak bardzo się staram by odzyskać silę i namiastkę normalnego życia, a tu na nowo cios, cios, cios. Mój ojciec to psychopata. Poważnie. Przez to co on wyczynia zawsze będę się czuł sparaliżowany strachem jak bezbronne dziecko. Nie widzę dla siebie żadnej nadziei.

30.4.2017 / godz. 20:05 / Ojciec

Wiedziałem, że do tego dojdzie prędzej czy pozniej. Jestem w szpitalu, bynajmniej w pracy. Miałem starcie z ojcem przykre w skutkach. Nie czuje sie najlepiej, a psychika - wrak.

ARCHIWUM:

2018
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

KATEGORIE:

Praca (25)
Refleksja (25)
Spokój (22)
Ludzie (22)
Dół (15)
DDA (12)
Ojciec (10)
Lęk (9)
FILMY Sport (5)
Sąsiedzi (4)
Kamienica (4)
Brat (4)
Psychiatra (1)
Foto różne (1)