MARK

MARK

1.3.2017 / godz. 6:30 / Spokój

PRIMO - najważniejsze: obciąć włosy i przestać się golić. Musze wyglądać poważnie! Tym bardziej, że kelnerka jest starsza ode mnie o kilka lat. Właśnie zobaczyłem się w lustrze... normalnie gimnazjum! TRAGEDIA. Teraz wiem, dlaczego mnie Ordynator wyzywał.
Tylko zarost może mnie uratować i włosy krótkie.

1.3.2017 / godz. 8:30 / Spokój

Moje okulary, o które ciągle ktoś mnie pyta, to: Ray-Ban Wayfarer II 2143.

1.3.2017 / godz. 11:00 / Ludzie

Kelnerka jest mną zainteresowana dość mocno. Tak to odbieram. W końcu ktoś! I nie jest to pacjentka. Tym bardziej się cieszę. Neutralny grunt. Piszemy do siebie i dzwonimy od niedzieli. Na razie nie pyta gdzie pracuje, a ja mam zamiar unikać tematu jak najdłużej. Tym bardziej się cieszę, się że nie jest mną zainteresowana z powodu jakiegoś przyspieszenia przyjęcia na Oddział komuś z rodziny, czy coś... ;)
Zaprosiłem ją w góry do Szczyrku, żeby spędzić całe dwa dni razem i poznać się od rana do wieczora. Skorzystać z ostatków zimy. Zgodziła się. Wyjazd w piątek wieczorem.

1.3.2017 / godz. 17:10 / Praca

Przyszedłem do drugiej pracy. W sali była już nowa "marcowa" grupa pacjentów, z którą miałem prowadzić Terapię. Po wejściu witam się, przedstawiam, zaczynam nakreślać co ich czeka, na jaka współpracę liczę... po czym słyszę ze środka sali głos: "aaa.. to pan jest tym wolontariuszem"... Wolontariuszem?
W o l o n t a r i u s z e m... Boli mnie głowa.

2.3.2017 / godz. 9:29 / Ludzie

W zeszłym tygodniu byłem w zakładzie optycznym. Dwie przemiłe panie dobrały mi wspaniałe, jak twierdziły "idealne dla mnie" oprawki. Model RB 5255 5075, kolor czarno-przezroczysty. Dziś wyczytałem w internecie, że te przepiękne oprawki Ray-Ban są for Her. FOR HER. Dla niej. O rany...

3.3.2017 / godz. 8:25 / Praca

Na Oddział została przyjęta moja koleżanka z liceum. Pomyślałem sobie, że po starej znajomości zrobię jej przysługę i poza kolejką wypełnię z nią dokumenty. Zaprosiłem ją do gabinetu, po czym na chwilę wyszedłem do dyżurki po kartę bilansu. Wracam, a ona staje przede mną bez majtek. Zaskoczony zapytałem:
M: co Ty robisz?
A: myślałam, że będzie badanie...
M: nie, ja tylko wywiad zbieram.
Jej mina była bezcenna :) Ogólnie to krępująca sytuacja, tym bardziej, że odwiedzająca ją mama zawsze widziała mnie w roli zięcia. Na korytarzu mama owej pacjentki wzięła mnie za rękę i z radością stwierdziła: "No, w końcu się z Anią bliżej poznacie" cokolwiek miała na myśli, chcę uciekać.

4.3.2017 / godz. 16:30 / Ludzie

5.3.2017 / godz. 9:30 / Refleksja

Zauważyłem, że mam wielu "przyjaciół okolicznościowych".
Źle się czuję dziś.

6.3.2017 / godz. 6:39 / Refleksja

Codziennie mniej. Codziennie mniej... Ludzi przyciąga jedynie cudze nieszczęście lub kontrowersje. W innym przypadku zaczyna dryfować się samotnie.

6.3.2017 / godz. 22:08 / Refleksja

Kelnerka namieszała mi w głowie. Jeśli wejdę w związek ze starszą kobietą może to wywoływać wiele kontrowersji w moim otoczeniu i nie budzić ogólnej aprobaty. Duża różnica wieku między partnerami jest akceptowana ale gdy kobieta jest młodsza od mężczyzny, a nie przeciwnie. Los bywa okrutny. Nie daje często drugiej szansy, żeby przeżyć coś pięknego jeszcze raz. Dlatego, może nie warto tłamsić w sobie uczuć i odkładać ich na potem? Sam nie wiem.

7.3.2017 / godz. 17:09 / Praca

12 godzin dziennie w pracy z chorymi ludźmi, to zdecydowanie za wiele. Już mi wybija. Muszę z czegoś zrezygnować. Jeśli nie odpuszczę, to nie tylko ja będę stratny, ale przede wszystkim pacjenci, taka prawda. Przemęczony pracownik to na wszystkich polach - żadna korzyść, a dla samego zainteresowanego, w razie popełnionego błędu - ciąg przykrych konsekwencji. Po co mi to? Poważnie myślę nad wypowiedzeniem umowy pracy terapeuty. Mam dość tak bardzo, że aż mnie brzuch boli.

8.3.2017 / godz. 8:23 / Ludzie

Sekret udanej niespodzianki tkwi w dostosowaniu jej do okazji i potrzeb. Zapracowana na co dzień, zmęczona kelnerka, nie ma zbyt wiele czasu na dopuszczanie do głosu swojej dziewczęcej natury. Zamierzam jej to umożliwić bonami. Taki zdrowy egoizm każdej kobiecie jest potrzebny. Dodatkowo, tradycyjnie bukiet - a na bileciku dołączonym do kwiatów wyznanie: "W towarzystwie kokietek, nie zapominam, że mam swoją dziewczynę" – mam nadzieję, że zrozumie aluzje :)

9.3.2017 / godz. 8:13 / Lęk

Effectin jest drogim lekiem z górnej półki, przepisywanym na zaburzenia depresyjno-lękowe dla osób z niskim poziomem samooceny lub z obniżoną aktywnością życiową (ma trochę inny mechanizm działania niż inne leki przeciwdepresyjne). Muszę wypisać sobie i chyba zacząć zażywać bo... Tragedia. Ojciec... Straszne to co mi robi! W pracy jestem markotny, kolega pyta, czy ktoś umarł... zbywam go... czuję się nikim, w myślach mówię do siebie w złych słowach, smutek miesza się z nienawiścią, ale nie do świata, lecz do siebie - za słabość i niemoc. Zaczynam fantazjować na temat śmierci, zadaję sobie okrutne cierpienia, im okrutniejsze tym bardziej. Czuję, że zasługuję na cierpienie, bo jestem nikim, tak jak ojciec zawsze mnie określa.

9.3.2017 / godz. 16:21 / Spokój

Zostanę tu bardzo, bardzo długo. Całe lata. Sam, w tym zamkniętym moim światku.

10.3.2017 / godz. 12:44 / DDA

Czegoś bardzo dziwnego dowiedziałem się na wczorajszym spotkaniu DDA...
Skoro jestem krzywdzony, więc i ja wg "naturalnego" schematu, który w moim przypadku jest usprawiedliwiony, powinienem krzywdzić innych, a już szczególnie bliskich – tak twierdzi Terapeutka DDA.
Powinienem? Krzywdzić? Usprawiedliwiony?... Jestem oburzony i w głowie mi się to nie mieści!
Przez wiele lat byłem karmiony takim gównem rodzinnym, że ok, mam teraz prawo kipieć złością i walić w worek treningowy, ale żadne bagno nie daje mi prawa krzywdzić innych. Uważam, że Terapeutka DDA źle mnie prowadzi otwierając furtkę i dając usprawiedliwione prawo do wyżywania się na innych, by sobie "ulżyć" i "szlifować reakcje obronne". Chyba czegoś nie rozumiem... Jakie reakcje obronne?! Hello. Przecież ranienie innych to słabość! Przemoc niszczy uczucia, zaufanie, miłość, ludzi, piękno. Nikt nie zasługuje na bycie bitym i upokarzanym. Wiem to najlepiej.

11.3.2017 / godz. 10:30 / Spokój

Żegnaj na wiele miesięcy :)

12.3.2017 / godz. 11:25 / Brat



Ojciec zawsze uciszał mnie, kiedy głośniej mówiłem. Jeśli ośmieliłem się podnieść na niego głos, bił mnie prawie do nieprzytomności. Szybko nauczyłem się, jak nie wchodzić mu w drogę. Jeśli nie do końca mi się to udało, wtedy on się wściekał, bił pasem matkę (że mnie źle wychowała), a ja czułem się jeszcze gorzej z powodu awantury, której byłem powodem. W rezultacie nauczyłem się przebywać poza domem jak najdłużej. Rano wychodziłem do szkoły wcześniej (bez śniadania, bez kanapek), aby opuścić dom, zanim ojciec się obudzi. Nadal pamiętam tamtą samotność, którą czułem siedząc sam na szkolnym korytarzu, czekając codziennie rano, aż pojawi się ktoś z klasy. Najśmieszniejsze jest to, że moi rodzice nawet nie zauważali, że wciąż mnie nie ma. Mama później przyprowadzała brata. Ojciec czekał w samochodzie. Wtedy tworzyli piękną trójkę, cudowny model rodziny, którego pragnęli. Tata, mama i syn. JEDEN syn.

Wtedy dostrzegł mnie mój najukochańszy obecnie przyjaciel - PAN WOŹNY. Opiekował się mną codziennie, na każdej przerwie i rano, kiedy jako pierwszy zaraz po nim przekraczałem próg szkoły. Przynosił mi śniadania, sadzał w swoim kantorku i wycierał łzy. Którejś jesieni przyniósł czapkę i szalik, zimą nowe kozaki, wiosną fajny plecak, latem... Hm... bałem się lata i wakacji, że przez dwa miesiące jego nie będzie. Pokazał mi gdzie mieszka (naprzeciw szkoły prawie) pierwszy raz gdy go odwiedziłem, któregoś dnia po lekcjach, zabrał mnie do lekarza, a później smarował siniki kremem i obiecywał lepszą przyszłość. Dotrzymał słowa.

12.3.2017 / godz. 11:32 / Brat

Mam brata, a cały czas czułem się w domu jak sierota. Robiłem wszystko jak najlepiej umiałem, by rodzice zwrócili na mnie uwagę, ale byłem dla nich przezroczysty. Od urodzenia czułem, że dla rodziców jestem obciążeniem, a nie błogosławieństwem. On był chciany, planowany i oczekiwany. Ja po prostu byłem tym drugim, który nie wiadomo skąd się wziął. Niepotrzebnym ciężarem, mnożącym wydatki pasożytem. Nagle trzeba było dokupić drugie łóżeczko, komodę, butelkę, kolejne niemowlęce ubranka. Jeden pokój zamiast dla jedynaka stał się ciasnym pomieszczeniem z powodu drugiego, niechcianego dziecka. Pomnożyły się wydatki, ojciec się wściekał, bił mamę, a mama mnie. Mama płakała i wyzywała mnie, że to przeze mnie ojciec się rozpił. Miało mnie nie być! A trzeba było kupić drugą paczkę pieluch i dodatkowe opakowanie kaszki. Bratu kupowali chętnie ładne przedmioty, zabawki, ubranka. Mnie nie. Jeśli się domagałem czegoś dostawałem gorsze, mniejsze lub wcale. Gdy płakałem nie reagowali. Nauczyłem się znikać, nie płakać, nie chcieć niczego, bo wiedziałem, że zostanę za to ukarany. Po latach, przykro mi jeszcze bardziej z powodu tamtego stanu.

13.3.2017 / godz. 7:30 / Ojciec

Często czuję się jak bojownik, który przetrwał. Gdybym musiałbym przechodzić drugi raz to samo, strzeliłbym sobie w
głowę. Nie mam absolutnie pojęcia jak, jako dziecko, przetrwałem w takiej chorej rodzinie, w takim zamieszaniu, chaosie i nerwach. Czuję się jak żołnierz po długotrwałej wojnie: zmęczony, bezsilny i zły... Zrozpaczony zobaczywszy obraz po wojnie.

15.3.2017 / godz. 13:25 / Dół

Mam wrażenie, że jestem na jakimś ruchomym piasku nieszczęść. Im więcej ruchów wykonuje, tym bardziej ten piasek mnie wciąga i dusi.
Nie chce mi się już próbować, zaczynać od nowa i od nowa i od nowa. Serio.

16.3.2017 / godz. 6:30 / Spokój

Mój przyjaciel powiedział mi wczoraj coś wzruszającego.
Gdy musiał zrezygnować z pracy marzeń i podjąć prace portiera w szkole, nie spodziewał się, że w tym samym momencie urodził mu się syn i że to najpiękniejsze co mógł dostać od losu.

16.3.2017 / godz. 22:07 / Dół

Sinusoida uczuć i odczuć ciągle mną huśta, ciągle wywraca. Dół, góra, dół, góra... i to we wszystkim. Każda płaszczyzna mojego życia podporządkowana jest linii sinusoidy... Mam wrażenie, że pozostaję bez wpływu na to wszystko.

17.3.2017 / godz. 5:00 / Dół

Wstałem. Mam doła. Maksymalny spadek nastroju. Źle mi. Siedzę w samochodzie 10 minut. Taki podły nastrój mam. 17.03.17, dobra data. Tyle drzew. Tak. Boże.
A może by tak się rozbić? To koniec. Koniec.

17.3.2017 / godz. 7:00 / Brat

Jaki dziwny zbieg okoliczności. Prawie, gdy dziś rano byłem w swoim smutku zdecydowany na definitywne zakończenie tej nierównej walki w moim życiu... Gdy decydowałem, które drzewo wybrać na swój krzyż, pojawił się on, nagle jak Anioł - moj brat bliźniak. Zadzwonił, żebym go do pracy podrzucił, bo jego samochód nie odpala i już jest spóźniony. I tak oto mój plan rozmył się w powietrzu. No bo co mialem mu powiedziec? "sorry stary, nie dziś, bo chce sobie odebrać życie"? Eh, dobrze się stało. Widocznie to jeszcze nie ten czas ;)

18.3.2017 / godz. 0:00 / Refleksja

Próbowałem się wtłoczyć w jakiś szablon i to się nie udało. Mam dużo szczęścia bo ocaliłem duszę. Bez porównania gorzej jest tkwić w czymś, gdzie nie ma się czego szukać, niż tułać się przez jakiś czas w poszukiwaniu psychicznego kontaktu, jakiego potrzeba. Szukanie swego miejsca nigdy nie jest pomyłką. Nigdy.

18.3.2017 / godz. 16:47 / Refleksja

Samotna sobota. Mam wolne. Zamknąłem sie w mieszkaniu. Czasem taka izolacja jest dla mnie zbawienna, chroni mnie przed wpływem różnych emocji.

18.3.2017 / godz. 19:38 / Lęk

Myślę, że zażywanie mieszanek leków z grupy benzodiazepinów, które działają w ciągu 15-20 minut, w ostatnim czasie na własną rękę, to nie był najlepszy pomysł.... Xanax, Effectin, Lorafen, trafiło się także Relanium i kilka sztuk Tranxene i co tam jeszcze...? Zrobiłem sobie krzywdę. Tak. Żałuję teraz. To było takie niepodpowiedziane. Głupie! Przestałem racjonalnie myśleć. Nie wiem jak się z tego wyplątać. Wstyd mi się przyznać komukolwiek. 

18.3.2017 / godz. 20:56 / Dół

Lubię watę cukrową popijać Coca-colą.

19.3.2017 / godz. 11:41 / Spokój


19.3.2017 / godz. 12:30 / Ojciec

To się musi skończyć. Ta pieprzona rozgrywka szachów.
Gram z nim, ale ewidentnie nie pozostawia mi już innego ruchu.
Wszystkie moje pionki blokuje. Pat. Poddaję się. Koniec. Przegrałem. I OK!
Daję sobie spokój. Czas pójść dalej i zająć się swoim życiem i swoimi myślami.

ARCHIWUM:

2018
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

KATEGORIE:

Praca (25)
Refleksja (25)
Spokój (22)
Ludzie (22)
Dół (15)
DDA (12)
Ojciec (10)
Lęk (9)
FILMY Sport (5)
Sąsiedzi (4)
Kamienica (4)
Brat (4)
Psychiatra (1)
Foto różne (1)